Strona główna Aktualności Dnia Autostrada A2: ekrany akustyczne pod lupą NIK-u

Autostrada A2: ekrany akustyczne pod lupą NIK-u

160
UDOSTĘPNIJ

Budowa autostrad w Polsce nie należy do najtańszych na tle Europy. Za cenę za kilometr na poziomie 39 mln zł odpowiadają między innymi liczne ekrany akustyczne i przejścia, umożliwiające zwierzętom migrację. NIK sprawdzi, czy zasadne było ustawienie tak dużej liczby ekranów akustycznych na trasie autostrady A2.

W ubiegłym roku głośno było o bardzo kosztownej budowie ekranów dźwiękochłonnych. W niektórych przypadkach chroniły one tylko pola lub obszary przemysłowe, a koszt ich wznoszenia to około 1 mln złotych na kilometr drogi. Zainteresowanie opinii publicznej wzbudziła też budowa licznych i równie drogich przejść dla zwierząt w miejscach niekoniecznie właściwie wytypowanych. Dziś wiadomo już, że z niektórych zwierzęta nie skorzystały ani razu. NIK postanowiła sprawdzić, czy inwestycje na autostradzie A2 były przeprowadzone zgodnie z prawem i poszanowaniem publicznych pieniędzy. Szczególnie krytykowany był resort środowiska, który dopiero w październiku 2012 roku – czyli już po zakończeniu w Polsce szczytu inwestycyjnego związanego z Euro 2012 – zliberalizował dopuszczalne poziomy hałasu. Od tego czasu koszty związane z budową ekranów zmalały w Polsce o 15-40 procent.

Małgorzata Wojciechowska z Ministra Środowiska zaznacza, że przepis, na podstawie którego większość trasy autostrady A2 została zabudowana ekranami, wcale nie wymagał chronienia przed hałasem pól, marketów czy obszarów przemysłowych. Nie było też żadnej potrzeby stawiania ekranów na terenach dopiero przeznaczonych pod zabudowanie. – Domy na takich terenach mogą powstać dopiero za 10 lat. Ciekawa jestem w jakim stanie będą wtedy ekrany, które już tam wybudowano – zastanawia się Wojciechowska.

Nie wszyscy uważają, że obniżenie wymagań dotyczących tłumienia hałasu to pozytywna zmiana. Wojciech Szymalski, prezes zarządu „Zielone Mazowsze”, wskazuje na negatywne skutki zliberalizowania norm przez resort środowiska. – Zmiana przepisów uderzy głównie w miasta, gdzie całe osiedla mogą pozostać bez ochrony przed hałasem. Tak będzie np. z ul. Wołoską w Warszawie, gdzie przed zmianą norm planowano ustawienie ekranów, a teraz ta inwestycja została wstrzymana – mówi Szymalski.
Przeciwko zmianie norm jest również Witold Jaszczuk z „Ligi Walki z Hałasem”. Według niego tak daleko posunięta liberalizacja nie ma odpowiednika w żadnym kraju europejskim. – Dziś w Polsce lepiej byłoby wybudować dom bezpośrednio przy siatce otaczającej lotnisko niż przy drodze, bo nawet tam normy są bardziej rygorystyczne – tłumaczy.

W Polsce zabrakło tego, co w części krajów europejskich od dawna jest standardem. W Niemczech np. obowiązuje tzw. mapa akustyczna. Dzięki niej to liczba ludzi zamieszkałych na danym terenie decyduje o nakładach na zabezpieczenia przed hałasem.

Kontrola NIK-u zostanie przeprowadzona w II i III kwartale 2013 r., a opracowanie informacji o jej wynikach ma nastąpić do końca listopada 2013 r.

NIK/wp.pl