Strona główna Archiwalne ale ciągle przydatne Czy viaTOLL ukradł pieniądze przewoźnikom?

Czy viaTOLL ukradł pieniądze przewoźnikom?

133
PODZIEL SIĘ

W ramach „wyrównania”, system viaTOLL w zeszłych miesiącach ściągał z kont przewoźników, naliczane w tajemniczy sposób, należności za ubiegłe miesiące, a nawet lata. Okazuje się, że w wyniku wadliwie działającego systemu, bramownice na drogach krajowych 4. i 94. odnotowywały przejazdy pojazdów ciężarowych i autobusów, rzekomo nie pobierając równocześnie odpowiednich opłat.

Przedsiębiorcy i użytkownicy viaTOLL masowo zgłaszali się do Kancelarii Prawnej Viggen. System nie po raz pierwszy wywoływał niezadowolenie i protesty użytkowników.
W tym przypadku w parze z niechęcią szło również wielkie zdumienie. Kto by przypuszczał, że pojawi się pytanie o tajemniczo znikające środki finansowe, na które nikt z centrali systemu viaTOLL nie będzie potrafił udzielić wiarygodnej odpowiedzi.

W poniedziałek o godzinie 10 na moim koncie widniało 600 zł, po dwóch godzinach system wykazywał zaledwie 100 zł. Zdumiony skontaktowałem się z infolinią, gdzie zostałem poinformowany iż pieniądze zostały ściągnięte z tytułu wyrównania płatności za okres od czerwca do października 2012r, kiedy to bramownice pomimo iż, widziały pojazd nie pobierały opłat – skarży się  jeden z poszkodowanych użytkowników.

Sytuacja powtórzyła się następnego dnia, kiedy to z sumy 1000zł ponownie ściągnięto kwotę, która i tym razem pozostawiła stan konta poniżej bezpiecznego minimum. Całe szczęście, iż przebywając w Polsce staram się monitorować na bieżąco sytuację, ponieważ w innym przypadku moje auta jeździłyby bez opłaty – dodaje zdenerwowany przewoźnik.

Nie jest to odosobniony przypadek. Zdarzały się sytuacje kiedy z kont użytkowników znikały kwoty dużo większe – od 3 do 5 tysięcy złotych.

Pikanterii i zagadkowości dodaje fakt, iż pomimo gorliwych zapewnień o kontrolowaniu sytuacji, centrala systemu viaTOLL, nie jest w stanie odpowiedzieć na pytania z natury technicznej, dlaczego pieniądze z konta ściągane są do kwoty nieprzekraczającej minimum, czyli zapewniającej przewoźnikowi bezpieczeństwo na drodze. Fakty świadczą, że dzienna stawka pobrana od przedsiębiorcy, który jako pierwszy zgłosił się do Kancelarii Prawnej Viggen, znacznie przewyższa średnią pobieraną przez system. Tak więc na koncie przewoźników pozostawiono zaledwie 100zł. Tymczasem, większości przewoźnikom nie wystarczy 100 zł na pokrycie kosztów korzystania z systemu przez kilka kolejnych dni, na które zdeponowali wystarczające środki. Nikt nie mógł przecież przewidzieć, że viaTOLL zagarnął większość zdeponowanych środków nie informując o tym właściciela. W praktyce przewoźnicy nie mogli „doładować” konta, ponieważ nie wiedzieli, że system viaTOLL pobrał im rzekome zaległości. Dlaczego zatem żaden przewoźnik nie został wcześniej poinformowany o planie naliczenia i pobrania rzekomych zaległościach? Na to centrala viaTOLL nie odpowiada.

Na pytanie co w sytuacji kiedy z przyczyn niezależnych od przewoźnika, nie zareaguje on na czas i nie doładuje konta, a samochód będzie w trasie? Zapłaci karę – odpowiada bezdusznie centrala viaTOLL.

Okazuje się jednak, iż prawdziwa niespodzianka jest wciąż przed nami. Ci, którzy nie otrzymali zwrotu wyrównania, najprawdopodobniej mogą na nie liczyć. W części przypadków program w wyniku błędu systemu, o którym mówi centrala, już po kilku dniach zwraca poszkodowanym należności w wysokości połowy odebranej wcześniej kwoty. Nie jest to jednak zasada. Na pytanie dotyczące kalkulacji owych rozliczeń centrala „rozkłada ręce”. Nie wiadomo więc ani dlaczego zabrano określoną kwotę ani dlaczego zwrócono taką a nie inną wartość.

Tajemnicą pozostaje również techniczna strona funkcjonowania bramownic. Po rozmowach z poszkodowanymi nasuwa się jedno pytanie.

Czy istnieje podstawa, na której kierowca przejechawszy prawidłowo działające bramownice A i C, zostanie zobowiązany do zapłaty za domniemany przejazd za niedziałającą wówczas bramownicę B? Czy przejazdy te zostały faktycznie zarejestrowane, czy może system samodzielnie i według własnej logiki, uznał iż przewóz miał tam miejsce? Czy zgodne z prawem pozostaje sugerowanie trasy kierowców i pobieranie opłat na podstawie domniemanej trasy przejazdu?

Oficjalne stanowisko viaTOLL:

(…) Ze względu na fakt, że tak znaczne opóźnienie w rozliczaniu transakcji spowodowane było niestarannością po stronie podwykonawcy operatora, a użytkownicy mogli czuć się nie w pełni poinformowani co do faktu korekty i jej przyczyn, środki pobrane z kont użytkowników zostaną im zwrócone do końca bieżącego tygodnia (30.11.2013).

Pragniemy przeprosić za zaistniałą sytuację i podkreślić, że zostały wdrożone specjalne procedury kontrolne, dzięki którym prawdopodobieństwo wystąpienia podobnego opóźnienia w przyszłości zostało wyeliminowane.

Żródło cytatu: viaTOLL.pl

Jeśli Kapsh lub viaTOLL wykaże loginy, potwierdzające iż bramownice nie zalogowały poszczególnych viaBOX-ów, sprawa nabierze innego charakteru – komentuje Mariusz Miąsko, Prezes Kancelarii Prawnej Viggen. Zachodzi przecież prawdopodobieństwo, iż opłaty zostały naliczane za bramownice które wówczas nie działały podczas przejazdu. To na administratorach systemu ciąży obowiązek udowodnienia, iż samochody znajdowały się faktycznie na bramownicach. Zgodnie z kodeksem cywilnym to nie przewoźnicy powinni udowadniać, że ich tam nie było, tylko odwrotnie – to viaTOLL musi udowodnić, że przewoźnik przejechał danym odcinkiem drogi. W wielu przypadkach np. w przypadku przewozów na liniach regularnych mogło się zdarzyć, iż pojazd przejechał bramownicę A i C, ale zamiast przejazdu przez bramownicę B, musiał wybrać trasę alternatywną zgodną z rozkładem jazdy i nigdy nie zaliczył bramownicy B. Nie można więc żądać od przewoźnika wyrównania za przejazd przez bramownicę na której nigdy go nie było – dodaje Prezes Miąsko.

Nie dopuszczalna jest sytuacja w której automatyczne pobranie środków przez system naraża przewoźnika na kary finansowe. Skandaliczne zachowanie administracji systemu potwierdza fakt, iż nie jest ona właścicielem środków finansowych użytkowników. Do czasu kiedy nie zostanie udowodnione że bramownice działały, bez względu na okoliczności, środki finansowe pozostają własnością przewoźnika. Niektórzy z naszych klientów rozważają złożenie do prokuratury zawiadomienia o podejrzeniu popełnienia przestępstwa – dodaje zdecydowanie Mariusz Miąsko.

Aktualnie wygląda na to, że ślad po sprawie zniknął. Pozostaje jedynie niesmak, strach i brak zaufania.

Czas pokaże, czy będziemy mogli spać spokojnie.

 

 

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here