Strona główna Aktualności Dnia Sekundniki na krakowskich drogach

Sekundniki na krakowskich drogach

116
UDOSTĘPNIJ

Sekundnik odmierza i wyświetla, ile czasu pozostało do zapalenia czerwonego lub zielonego światła dla pieszych lub kierowców. Kierowcy widząc, jak długo będą stać na czerwonym świetle, mogą tę chwilę wykorzystać: zerknąć na telefon, poprawić makijaż itp. Jadąc, widzą dokładnie kiedy zgaśnie światło zielone i nie muszą kalkulować, czy jeszcze zdążą.

Cel montażu sekundników to zmniejszenie liczby wypadków drogowych na skrzyżowaniach i usprawnienie ruchu, aby więcej samochodów mogło przejechać przez skrzyżowanie w czasie trwania jednego światła. Pomysł nie jest nowy, od dawna stosowany w wielu krajach, takich jak Niemcy, Hiszpania, Rumunia czy Turcja, a w Polsce już od pięciu lat. Na początku 2010 na próbę zainstalowano liczniki m. in. w Opolu, Wrocławiu, Toruniu, Zielonej Górze czy Olsztynie.  Kolejne pojawiły się w Szczecinie, Krakowie, Rzeszowie, Gdańsku czy Piotrkowie Trybunalskim.

Stowarzyszenie Klub Inżynierii Ruchu już w 2010 roku uznało, że stosowanie wyświetlaczy nie poprawi, a wręcz pogorszy bezpieczeństwo ruchu. Eksperci obawiali się, że kierowcy, mając informację o tym, kiedy zapali się zielone światło, będą próbowali ruszać wcześniej, a podawanie czasu, jaki został do zakończenia sygnału zielonego może skutkować tym, że będą przyspieszać przed skrzyżowaniem, by zdążyć z przejazdem. Nie byli też przekonani do tego, że rozwiązanie to poprawi przepustowość. Natomiast dokładnie przewidzieli, że sekundniki rozpowszechnią się na drogach.

Z kolei kierowcy są raczej zwolennikami odliczania czasu na skrzyżowaniach. – Może taki zegar zwiększy szansę, że kierowcy zaczną sprawniej ruszać i chociaż dobry bieg wrzucą przed zapaleniem zielonego – komentuje jeden z nich. – Teraz jest tragedia. Gdy zapali się zielone światło, to wszyscy powinni ruszyć, a nie najpierw pierwszy, później drugi, jak się zorientował, że ten pierwszy już jedzie itd. W ten sposób przejeżdża pięć-sześć aut i znów czerwone. Stąd się biorą korki.

– Zdecydowanie wolę skrzyżowania z licznikami – mówi kolejny. – Kiedy stoję na czerwonym, wiem, że mam czas na łyk kawy lub sms-a, mogę rozprostować nogi itd. A jak się zbliżam do świateł, to już z daleka widzę, czy mogę spokojnie jechać czy raczej się zatrzymać. Nie przekonuje mnie argumentacja, że ktoś może ruszać wcześniej, czy przyspieszać przed skrzyżowaniem. Byli, są i będą kierowcy, którzy nie stosują się do przepisów, a sekundniki nic tu nie zmienią.

A jak sprawę sekundników widzi Zarząd Infrastruktury Komunalnej i Transportu w Krakowie? – Na razie jeszcze za wcześnie na ocenę tego, czy sekundniki poprawiły sytuację ruchową czy bezpieczeństwo. Dopiero będziemy to sprawdzać, gdy podziałają dłużej – powiedział Piotr Hamarnik, rzecznik ZIKiT. – Natomiast w takiej formie w jakiej są obecnie, nie będą instalowane na kolejnych skrzyżowaniach. Reszta sygnalizatorów jest po prostu dużo nowocześniejsza niż te, na których można je montować.

Sekundniki pojawiły się na sześciu skrzyżowaniach: Wrocławska/Kijowska, Kijowska/Kazimierza Wielkiego, Opolska/Lublańska/29 listopada, 29 listopada/Żmujdzka, Olszyny/Nabrzeżna, Brodowicza/Grochowska/Wilka-Wyrwińskiego. Dlaczego tam? Ponieważ urządzenia sprawdzają się na starszych typach sygnalizacji, informuje rzecznik.

Mamy system sterowania ruchem, przy którym ich instalacja jest trudna i bezcelowa

System Obszarowego Sterowania Ruchem dynamicznie dostosowuje zmianę świateł na poszczególnych kierunkach.Przy sygnalizacji zmiennoczasowej  nie wiadomo jak długo będzie trwał sygnał, bo program na bieżąco to modyfikuje i dostosowuje się do sytuacji ruchowej.

– System sterowania ruchem został już wprowadzony na ponad 90 proc. skrzyżowań w Krakowie – dodaje rzecznik ZIKiT. – Sekundniki pojawiły się natomiast na skrzyżowaniach ze stałoczasową sygnalizacją. W tych miejscach na razie nie będzie wprowadzany system sterowania ruchem, więc urządzenia będą tam nadal działać. Natomiast w bliżej nieokreślonej przyszłości, gdy system je obejmie, sekundniki będą zlikwidowane.

 

Źródło: edroga.pl