Strona główna Aktualności GITD i PIP "Nowy Sącz: busiarze zarzucają miastu łamanie prawa"- pisze Gazeta Krakowska

"Nowy Sącz: busiarze zarzucają miastu łamanie prawa"- pisze Gazeta Krakowska

442

 

Przewoźnicy korzystający z przystanków początkowych na byłym dworcu PKS protestują przeciw zbyt wysokim, ich zdaniem, stawkom za odprawy autobusów. Nowe opłaty narzuciła krakowska spółka Regionalny Dworzec Autobusowy, która przejęła obiekt po likwidacji sądeckiej spółki transportowej.

Administrator żąda za jedną odprawę od 8,50 (bus zabierający do 25 pasażerów) do 24,60 złotego (bez względu na liczbę przewożonych osób). Wcześniej stawki były o kilka zł niższe.Ustawa o transporcie publicznym narzuca na samorząd lokalny posiadający dworzec sztywną stawkę 1 zł za odprawę na przystanku początkowym. Taką opłatę za każdy odjazd z dworca płacą busiarze w Limanowej. Nowym Sącz właścicielem dworca nie jest, ale winien czynnie uczestniczyć w procesie ustalania opłat i upubliczniać efekty negocjacji z właścicielem.
Zdaniem przewoźników, miasto z tego obowiązku nie wywiązuje się należycie i nie dba o interesy sądeckich firm.
– Pytałem kilka dni temu prezydenta Ryszarda Nowaka, czym kierował się sądecki samorząd, godząc się na drastyczne podwyżki stawek narzucone przez RDA. Otrzymałem tylko wymijające odpowiedzi – żali się Mariusz Miąsko, prezes Zrzeszenia Prywatnych Przewoźników Osobowych „Ziemia Sądecka”. W piśmie do wojewody Jerzego Millera nazwał te odpowiedzi mętnymi i nic nie wnoszącymi. Dlatego wystąpił do wojewody, aby objął nadzorem prawnym poczynania gminy Nowy Sącz.- „Brak właściwej reakcji ze strony prezydenta rodzi uzasadnione podejrzenie, że gmina Nowy Sącz zrezygnowała z ustawowej roli organizatora publicznego transportu zbiorowego. Stan taki jest ciężkim naruszeniem prawa” – czytamy w piśmie do Jerzego Millera.
Władze Nowego Sącza przekonują, że wciąż trwają negocjacje ze spółką RDA. Dlatego nie chcą ujawniać szczegółów.
– Prezydent zdaje sobie sprawę, że obecne stawki są zbyt wysokie i będzie czynił wszystko, aby je obniżyć – odparła Małgorzata Grybel z biura prasowego prezydenta Nowaka.Mariusz Miąsko: – Wiele firm może nie wytrzymać finansowo wysokich opłat. W ostatnich miesiącach lokalni przewoźnicy próbowali się jakoś zbilansować, ale nie wszystkim to się udało. Niektórzy sygnalizują już straty po kilkanaście tysięcy zł i możliwość zamknięcia firm.Przewoźnicy z uwagi na dużą konkurencję wykluczają podwyżkę cen biletów, która uwzględniłaby wzrost opłat dworcowych. Z tego powodu nie chcą również rezygnować z odjazdów z RDA.Robert Małek z firmy MARPOL, należącej do brata Ryszarda, podkreśla, że jej autobusy odjeżdżają z dworca około 1200 razy w miesiącu. To mniej więcej średnia odjazdówautobusów innych firm. – Jeździmy na krótkich trasach, maksymalna cena biletu to 4,5 złotego. Opłaty za odprawy nas teraz zjadają. Sytuacja robi się bardzo trudna i długo tak nie pociągniemy – wylicza.Mimo prób nie udało się nam skontaktować z przedstawicielem spółki Regionalny Dworzec Autobusowy.
Wojciech Chmura
Gazeta Krakowska

Oceń artykuł

SILNIK PRAWNYpraca dla kierowcy